Program dla medycyny – przeistoczenia wymaga mentalność obsługi szpitala
Wyczucie lub ujrzenie prekursorskich rynków, z których należy czerpać w wariackich ilościach środki pieniężne, przyczyniło się do zbudowania rozwiązań IT, mogących wspomóc lub wyleczyć cierpiącą służbę zdrowia. Rynek programów został uzupełniony o program dla medycyny, który w zamyśle ma wybielić, niczym markowy wybielacz, niezbyt zabawny, ale oczywiście barwny obraz biedy oraz desperacji, gdzie pierwszy to ambulatorium, gdzie z opuszczoną głową maszeruje cierpiący, wlekąc nogami oraz z obrazem drugiego kluczowego elementu ryciny – lamentu. Lecz niespotykany program dla medycyny to już inna historia, to sielanka, gdzie pacjent wstępuje do szpitala wątły, a w krótkotrwałym terminie powraca na łono rodziny a także znajomych, zdrów jak ryba, rześki jak poranek oraz sprawny jak azjatycka akrobatka. Teoretycznie to niewykluczone, praktycznie – pewnie tak, ale zakładając, że zmiana polegać będzie nie wyłącznie na modernizacji wszystkich operacji dokonywanych na danych terapeutycznych, poprzez niezwykle inteligentny program dla medycyny. Gruntownej metamorfozy wymaga zarazem mentalność załogi szpitala, oraz chorych. Zwłaszcza ci pierwsi powinni bardziej skoncentrować się na własnych obowiązkach, a nie na żłobieniu skąpych fartuszków, spożywaniu kawy czy surfowaniu po wirtualnych sklepach z butami. Jeśli nieposłuszeństwa bądź niechlujstwa nie zastąpi fachowość, żadna aplikacja dziwów nie zrobi.